Na forum publicznym chciałbym podziękować również sponsorom imprezy: firmom KONTAKT S.A.- sponsorowi głównemu MIKICIN - niesamowitemu facetowi, który o kulach!!! przyjechał na zlot ze Szczecina bo obiecał dostarczyc śmigła zwycięzcom. DUDEK PARAGLIDING - równym kumplom i dostawcom skrzydeł MAYCOM POLSKA - firmie, która nas "łączyła" dzięki której można było sprawniej spinac imprezę do kupy.
KOMPANII PIWOWARSKIEJ - jak zwykle niezawodnym dostawcom "napoju bogów" BAŁTYKGAZOWI - dostawcy gazu do balonów PAK - dostawcy materiałów poligraficznych CROPP - dostawcy topowej odzieży GAMET - dostawcy gadżetów reklamowych.
Szczególne podziękowania należą się dwóm pilotom a mianowicie; facetowi, który pokazał co można "wycisnąć" z Actiona, który doprowadził w czasie pokazu w Mogilnie do tego, że ja, "Dudek" i chyba większość tam obecnych przyklęknęła z wrażenia (niektórzy komentowali, że na pokazy powinny mieć wstęp tylko osoby o zdrowym sercu!!) Panowie i Panie najsłynniejszy paralotniowy "nurek" (wtajemniczeni wiedzą o co
chodzi) ROBERT WERENC !!! Robert jak mawiają młodzi w Falco "...jeśli chodzi o latanie - możemy Ci nosić bambosze!!!"
Drugą gwiazdą Żnina był niejaki "pierwszy nocny pirotechnik powietrzny" który również powalił zebranych na rynku w Żninie na "kolana" nocnym pokazem pirotechniki powietrznej odpalanej z glajta- żałujcie- widok był niesamowity!!! Owym "samobójcą, który zawierzył Balcerkowi, że ten przyczepia mu do butów świetliste narty i nie puści go z dymem był ...Piotruś Krupa z Rzeszowa!!! wielkie brawa za ofiarność i odwagę! Nie byłoby również taaakiej imprezy, gdyby nie kilu miejscowych pilotów, którzy służyli kontaktami i pomocą - prawdziwi gospodarze swoich włości - dzięki Panowie.
I pozostała mi ostatnia osoba. W pocie czoła z niestrudzoną energią i mocnymi nerwami pracowała w cieniu organizacji I edycji Festiwali Wiatru 2005 kobieta, która nie wychodzi nigdy na piedestał i pewnie nigdy się nie dowie, że o niej mówimy, gdyż nie czyta netu. Zrobiła kawał dobrej roboty nie będąc nigdzie wymienianą, a prawdę mówiąc gro "mrówczej pracy" której nikt nie chciał robić to jej zasługa. To Agnieszka... moja żona przed którą chylę czoła.
Pierwsza nasza impreza w tym sezonie, kolejna z współorganizatorami Irkiem Cieślakiem i Isiem- z tymi ludźmi praca to przyjemność! Nie pobiliśmy rekordu świata... ale czy to najważniejsze? chyba nie, przynajmniej nie dla nas. Liczyła się fantastyczna atmosfera, bezpieczeństwo i możliwość wspólnego latania. Rekord może poczekać wszak jeszcze przed nami Gdańsk, Władysławowo i Toruń juz teraz wszystkich zapraszamy. Dla takich uczestników warto robić lotnicze imprezy !
pozdrawiam
Jarosław Balcerzewski zwany "Balcerkiem"









