Za nami III edycja Festiwali Wiatru czyli osławione "Latanie z jajem"-najbardziej zwariowana impreza 2005.
Kilkudziesięciu pilotów z całej Polski zjechało do "Władka" na szaleńcze zabawy nad morzem.
Komitet powitalny w składzie: Balcerek czyli ja, moja zona Aga (tym razem główny dyrygent imprezy) witał gości. "Metą" bazowa był zwyczajowo "Jasny brzeg" w centrum miasta.
Zjechali do nas zawodowcy i amatorzy podniebnego szaleństwa- wszyscy ci, którzy kochają latać "z jajem" w przenośni oraz jak się okazało... dosłownie.
Te wpatrzone w pilotów oczy na plaży rozpalonych młodzianek i zazdrosne spojrzenia i gwizdy ich partnerów... no cóż Panowie i Panie- piloci tym razem byli górą! konkurencje zakończone szczęśliwie - bez ofiar w ludziach i sprzęcie. Rozdanie Pucharu Burmistrza Pucka i imprezka na plaży. My służbowo nie koniec roboty hulaliśmy w balonie na "windzie" wożąc rozochocona dzieciarnie tam i nazat! po zmorku nasz powietrzny piroman dał popis lecąc z "płonacymi butami" czyli z fontanną iskier przytwierdzona do nóg. Owym śmiałkiem jest nikt inny jak Paweł Skorliński z Poznania. Brawo!
dzień drugi - Władysławowo
o świcie pobudka, odprawa i jazda na startowisko. Konkurencja prędkościowa- dolot do punktu, lądowanie pobranie markerów i powrót na startowisko. Nie byłoby w tej konkurencji nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jak na imprezę z jajem przystało markerami okazały się jaja, które trzeba było przetransportować w stanie nienaruszonych w ilości 5 szt. na start i tu zaczęły się schody. Patenty transportu były wszelakie , jednakże tylko nieliczni pomysłowi piloci dotarli do celu "bez strat w jajach" pozostali byli z jajem na ty - bardziej lub mniej...
Ubaw po pachy!!! po południu dalsza cześć "jajecznego szaleństwa" tym razem na plaży Władysławowa.
konkurencja:
czysty start, lot nad plażę, zabranie z powietrza balonu wypełnionego helem z zakotwiczeniem na sznurku w postaci... a jakże - jaja!!! jedno okrążenie z takim delikatnym ładunkiem i nalot na krzyż, postawienie ładunku jak najbliżej centra tak by ładunek nie uległ zniszczeniu. Oj chłopaki się namęczyły i to bardzo. Drogie Panie (jeśli czytają) nawet nie wiecie jakich delikatnych macie facetów !!! To nie koniec konkurencji, dalszy lot nad żwirownię i tam rzut markera, tym razem klasycznego do celu. Przyznajemy, że konkurencja wymagała umiejętności i finezji latania- wszyscy startujący byli dzielni- brawo panowie.
dzień drugi - Władysławowo wieczór...
Noc Świętojańska ...inaczej... po naszemu od 19 zabawy w starej żwirowni: testy na pilota, ogródki strzeleckie pokazy kosiaczenia. Tu Paweł z Karwi nasz serdeczny przyjaciel dawał popis na swoim potężnym "Monsterze". Zapadl zmrok... 10 KW dźwięku zabrzmiało nad głowami zebranych, rozpoczął się pokaz laserów, coś wisiało w powietrzu... dwa ładunki piro w górze i nadlecieli nocni parapiromani w takt muzyki odpalili swoje ładunki- efekt niesamowity, właściwie to początek teatru powietrznego w Polsce. Śmiałkowie: Wysocki , Skorliński, weteran Krupa Slimak dali nocny popis. Ci faceci są de best, znaczy się wszyscy piloci sa de best ale obi bardziej.
przy dźwiękach potężnego nagłośnienia kolejna niespodzianka: start discovery, tak moi mili balon firmy gamet wyglądający niczym opryskiwacz dołączył do latających prócz standardowego napędu w postaci palników miał również 10 ...rakietowych - efekt sami zobaczcie!
Na zakończenie baaardzo poważny pokaz klasycznych fajerwerków z próba podpalenia Władka(nieskuteczną zresztą, bo czekające w odwodzie zastępy miejscowych strażaków szybko uniemożliwiły próbę podpalenia miasta.
Po wszystkim ognisko świętojańskie i zabawa przy piwie.
dzień trzeci - Jastarnia
ciężka pobudka... odprawa i przelotówka wzdłuż helu.
konkurencja: start z Władka i przelot do Jastarni oczywiście z jajami. Rzut po drodze jajecznym markerem do krzyża i poszukiwanie znaków wzdłuż brzegu. Niestety się rozwiało i konkurencja zrobiła się hardcorowa. Na szczęście wszyscy dolecieli zdrowi, może niektórzy wytrzepani ale cali. Staliśmy na ziemi czekając z utęsknieniem lądowania. Po południu w Tawernie na plaży Jastarni zabawki Falco i planowane konkurencje pokazowe niestety nie odbyły się z powodu wiatru. Były co prawda propozycje, by brać przyzwyczajoną extremum po porannej konkurencji rzucić do latania na celność lądując na... wstecznych, ale zrezygnowaliśmy nie kusząc więcej losu. Tak zakończyło się latanie.
Wieczór zakończenie przy ognisku, rozdanie pucharów i imprezka u Rudej w dyskotece... co tam się działo ...byli biskupi i bóg wie kto jeszcze... odporni wytrzymali do rana.
Tak oto kończy się III edycja Festiwali Wiatru. Zwyczajowo ukłony tym co to grosza nie szczędzili by Jajo się odbyło i tak podziękowania firmom:
KONTAKT, PAK, GAMET , MIKICIN, BAŁTYKGAZ, CROPP, DUDEK PARAGLIDING, URZĘDOWI MIASTA WŁADYSŁAWOWA, ORLEXOWI za wsparcie finansowe i barterowe, młodzieży z Falco za obsługę zawodów byli dzielni, moim współorganizatorom
Teraz czas na przygotowania do Sabatu czarownic w Grodzie Kopernika czyli VI Edycji Festiwali w Toruniu.
Mamy nadzieję, że wszyscy ci, którzy byli na trzech imprezach Grupy Falco i Keppa będą na podsumowaniu w Toruniu, myslimy największej imprezie sezonu 2005 z masa atrakcji, konkurencji dla amatorów i zawodowców, dobrej zabawie, niesamowitych widowiskach oraz kończącej imprezie hawajskiej na której obowiązującym strojem będzie ....DUŻŻY RĘCZNIK KĽPIELOWY!!! Już się pewnie panom podoba. Wśród zaproszonych gości są sławy polskiego lotnictwa płci żeńskiej znaczy się czarownice ma się rozumieć.
Myślę, że pobijemy również rekord ilości motoparalotni w powietrzu Liczymy na was Panowie i Panie.









